Pogoda… twej duszy

Ta pogoda wciąż taka zmienna,
Jak się ubrać dzisiaj trzeba?
Czy upałem dmuchnie w lica?
Czy poleje się deszcz z nieba?

 

Już przywykłem, że przewidzieć,
Nie sposobna Cię i basta.
Ale myśląc o pogodzie,
Ta refleksja we mnie wzrasta, że…

 

Jesteś jak wiosna czasami,
Ciepłem serca ogrzewasz me kwiaty.
Te, które w sercu mym bukietami
Rosną tworząc miłosne rabaty.
Rozkwitasz na łąkach z mych marzeń,
Krokusów dywany rozścielasz radosne.
Zieleń na drzewach dostarcza Nam wrażeń.
Ja kwitnę wraz z Tobą i kocham… tę Wiosnę.

 

Bywa, że żar twego serca,
Zamienia Cię całą w upalne lato.
Wtedy ten bezkres twego kobierca,
Wilgocią spływa, choć nie lubisz się za to.
Bezbronna i uległa tańczysz półnaga,
Twe włosy wirują, twardnieją brzoskwinie.
Skrywanie ich w dłoniach nic nie pomaga.
Tak kocham… To lato. Niech nigdy nie minie.

 

Jesieni w Tobie też nie brak.
Rozrzucasz dokoła listowie suche.
Zaczesujesz swe włosy za ucho na znak,
Że i uszy i serce na me pieśni są głuche.
Choć w ciepłe kolory twe ciało przybrane.
Z chłodnymi wichrami rozmowa płomienna.
Wiem wtedy, że nic po wizycie nad ranem,
Choć piękna wciąż jesteś… Pogodo jesienna.

 

Gdy mrozy nastaną, co czasami bywa.
Zimową aurą chłodzisz serca oba.
Wtedy miłości ptak do lotu się zrywa.
I w ciepłych krajach swe skrzydła chowa.
Nic po spotkaniu, rozmowie, spojrzeniach.
I choć dwa serca tęsknota oplata.
W okowach są lodu, a nie w płomieniach.
Pragnę Cię niezmiennie… Zimo lodowata.

 

Tak swymi porami i aurą żonglujesz,
A ja wciąż na boso po śniegu, po lodzie.
Lub w swetrze wełnianym na upał wychodzę.
Me palto na słotę ni zdatne ni w modzie.

 

I nigdy ubioru nie będzie mi dane,
Stosownie do pory twej duszy spasować.
Więc nagi zostanę i cóż mi jest począć?
Zamarznąć? Przemoknąć? Przed aurą się schować?

 

Kraków, 11/13 maja 2019 r.